Jako osoba, niezbyt pewnie stawiająca swe kroki w turystyce, zostałem wręcz zmuszony przez wyjazd w góry do kupna latarki. Cóż tu dużo mówić, jako osoba zamiłowana w militariach pierwszy moim zdaniem było: "Jadę kupić kolanko Fultona!". Jakże wielkie było me zdumienie, kiedy zamiast usłyszeć głosy poparcia innych przyjaciół zapaleńców survivalu i skautingu zaczęli mnie przekonywać, abym przemyślał jeszcze swoją decyzję.
Nie ma to tamto, coś trzeba w końcu wybrać. Stoję od pół godziny w sklepie patrząc ciągle na jedną witrynę i aż miesza mi się w głowie. Rady sprzedawcy na niewiele sie zdały, doprowadziły mnie tylko do jednego: wybór marki - Fulton (mój ukochany;-) albo Petzl. Pierwsza firma, porządna na kontrakcie dla armii amerykańskiej na pewno dobra, w końcu wojsko USA słynie z dobrego sprzętu, zaś Petzl, latarki czołowe, najlepsza chyba Tikka. Tak źle a tak niedobrze. Fulton - kątówka, można wygodnie trzymać w ręce, zawiesić na zaczepie plecaka albo nawet na pasku. Petzl - a jeśli będą potrzebne ręce? Można ja też trzymać w ręce, nawet na niej zawiesić aby nie wypadła.
To nie koniec, kolejną rzeczą do przemyślenia był rozmiar latarki. Fultonka, niestety dosyć duża i w niektórych sytuacjach mało poręczna, zaś Tikka malutka i łatwa do schowania, po chwili nawet nie czuje się tego, że mamy ją na głowie, a do tego można do niej dokupić jeszcze pokrowiec, aby mieć ją zawsze blisko siebie. Jakby tego było mało kolejna sprawa zasiedziała się w mojej głowie. A jeśli nadejdzie potrzeba nadania jakiejś wiadomości? Tikką można próbować zdziałać coś zdziałać, ale długo na tym nie pociągniemy, zaś w Fultonie wygodny załącznik można umieścić w pozycji specjalnie do nadawania, do tego jeszcze kolorowe szkiełka - całą ekipą umawiamy się na jakiś kolor i nie mylimy się z inną grupą.
Ale moment, znowu podchodzi mi do głowy myśl. "Przecież ja jadę w góry...". Powoli zaczyna się sprawa rozjaśniać. Jeśli trzeba będzie iść po zmroku, albo rozkładać w ciemności namiot, chyba wiadomo, która latarka będzie lepsza - dwie ręce wolne, świeci dokładnie tam gdzie kierujesz głowę (tam gdzie się patrzy) i świeci dosyć szeroko swoim jasnym diodowym światłem.
Tutaj dojść idzie do prostego, ale jakże trafnego wniosku, poprzedzonego wcześniej pytaniem. Do czego tak naprawdę potrzebna jest nam ta latarka? Na wyjazd w góry, czy do zabawy w survival? Czy może na jedno i drugie? Podczas poszukiwania odpowiedniej latarki trzeba najpierw odpowiedzieć sobie na tych kilka podstawowych pytań. Te, które ewentualnie przyjdą Wam do głowy też przemyślcie ;-)
Do powyższych zastosowań wydaje się, że zaliczyć można oba wspomniane już typy latarek. Takie, które przydadzą się nam na wyjazdy w góry lub awaryjne, kiedy coś stanie się nam z autem na drodze (np. nie przyjazny kapeć). Wtedy naprawdę docenimy zalety latarki czołowej. Przydadzą się podczas wymiany koła, rozbijania namiotu w lesie kiedy zapadnie zmrok, czy nawet podczas konieczności dojścia do schroniska w ciemności. Docenimy ją niemniej również w trakcie survivalowego wypadu do lasu. Budowanie schronienia (szałasu) w nocy nie będzie już dla nas trudem, a z wolnymi rękami będziemy się znacznie szybciej uwijać.
Ale nie zapominajmy i o naszym wspaniałym kolanku Fultona. Ono może przydać nam się podczas jakichś manewrów, oraz w czasie kiedy jesteśmy w lesie z większą grupą znajomych. Możliwość założenia kolorowych filtrów znacznie uprości nam rozpoznanie siebie w terenie, zaś kiedy nadejdzie potrzeba będzie można specjalnym filtrem przytłumić jasność światła (np. w czasie czytania mapy w czasie jazdy samochodem, dzięki czemu nie będzie to powodować oślepiania kierowcy). Naprawdę, jest to również bardzo dobra latarka do codziennego, krótkiego użytkowania.
Na dłuższe wyprawy lub samotne wypady do lasu polecam jednak czołówkę Petzla, najbardziej Tikkę. Docenimy ją w najtrudniejszych momentach, zaś jej długa żywotność i mały pobór energii pozwoli nam na użycie jej w najtrudniejszych, nieprzewidzianych momentach.
Alternatywne wykorzystanie latarek czołowych :-)
Przygotował Krisacz
krisacz@wp.pl