Kostrzyn nad Odrą to małe miasteczko położone przy granicy z Niemcami, gdzie do niedawna stacjonowała jedna z jednostek liniowych Wojska Polskiego. Również rejony tego miasta wyposażone zostały w poligon. Po rozformowaniu kostrzyńskiej jednostki miasto dotknęło ogromne bezrobocie, dlatego władze miasta postanowiły iść za przykładem Żar (woj. Lubuskie) i zorganizować na nieużywanym poligonie imprezę, która przyniosłaby reklamę na cały kraj. W rezultacie długich negocjacji w dniach 1 - 2 sierpnia został tam zorganizowany 10 Przystanek Woodstock, na który co roku zjeżdża się kilkaset tysięcy ludzi.
Moja przygoda z Woodstockiem rozpoczęła się kilka lat wcześniej, ale dopiero w tamtym roku zdecydowałam się pojechać tam jako wolontariusz, by pomóc zabezpieczać i organizować ten wielki koncert.
Do Kostrzyna przyjechałam na kilka dni przed rozpoczęciem imprezy, ponieważ musieliśmy przygotować wszystko na przyjazd jak się później okazało ok. 400 tysięcy ludzi.
Na polu pojawiłam się około godziny 8 rano i ku mojemu zdziwieniu nie był to płaski teren jak lotnisko w Żarach, lecz po części pagórkowaty a już w na pewno w całości zaorany kawałek wykarczowanego lasu. Jakby tego było mało to, co jakiś czas znajdowano jakiś niewypał, który nosił miano "podgrzybka" lub "borowika". Pierwszym moim zadaniem było rozlokowanie się w jednym z obozów dla Pokojowego Patrolu (PP). Zostałam przydzielona do obozu "HELL" następnie nasz grupowa zebrała nas i powiadomiła o zadaniach na dzisiejszy wieczór i noc. W miedzy czasie do wszystkich obozów przybywały specjalistyczne służby medyczne w postaci lekarzy i sanitariuszy pogotowia ratunkowego, ratowników GOPR oraz PCK. Pojawiły się również służby medyczne naszych sąsiadów z zachodniej granicy. We wszystkich obozach stawały polowe szpitale oraz infrastruktura sanitarna jak i również polowe kuchnie. Scena była jeszcze w budowie jednak wszyscy odpowiedzialni za bezpieczeństwo podczas imprezy rozpoczynali ciężką pracę. Moim pierwszym zadaniem było patrolowanie części pola namiotowego, na które cały czas bez względu na porę dnia czy nocy lub też aurę przybywali ludzie i budowali miasteczko namiotowe. Wszystko bardziej kojarzyło mi się z jakąś misją humanitarną a nie wielkim koncertem. Służba trwała do 2 w nocy, po czym o 6 rano dostaliśmy kolejne zadanie mające na celu zabezpieczyć drogę zjazdową na pole namiotowe. Cała służba w tym punkcie nosiła kryptonim "Guciu", ponieważ w tym miejscu był mały bar gdzie naprawdę można było coś smacznego zjeść. Tutaj również o porządek dbała policja, która świetnie zabezpieczała ten punkt, czego dowodem może być bilans wychodzący całkowicie na plus - czyli przez całą imprezę nie było ani jednej stłuczki.
Ogólnie do zabezpieczenia imprezy przystąpiło ok. 1000 członków Pokojowego Patrolu, 100 ochroniarzy jednej z warszawskich firm, (czyli tak zwany "niebieski Patrol"), ratownicy GOPR - u ze swoim sprzętem, ratownicy PCK, pogotowie ratunkowe z Polski i Niemiec, straż pożarna, policja polska jak również i niemiecka, brygady AT oraz saperzy pozostający w ciągłej gotowości ze względu na odnajdywane niewypały. Nie można również zapomnieć o SOK-istach, którzy zabezpieczali stację kolejową w Kostrzynie wraz z policją. Ha i jeszcze jedna nowina, podczas trwania imprezy działają dwie grupy operacyjne, nie umundurowane wyznaczone do walki z narkotykami i kradzieżami. Wszystkie służby skupiały się tylko na jednym celu - zabezpieczyć imprezę tak, aby wszyscy dobrze się bawili i cali i zdrowi wrócili do domu.
1 sierpnia 2004 roku rozpoczął się 10 Przystanek Woodstock, na który przyjechało tyle ludzi, że aby udzielić wszystkim niezbędnej pomocy przy złamaniach lub skręceniach, niektóre grupy pracowały po 24 godziny na dobę. Zadania były różne i sprowadzały się do:
- Interwencja - grupa leży sobie najzwyczajniej w świecie za sceną albo na którymś z obozów, do czasu, kiedy nie zostanie nadana informacja o udzieleniu wsparcia dla którejś z grup w każdym rejonie trwania imprezy.
- Scena - zabezpiecza się scenę i udziela informacji oraz pomocy ludziom bawiącym się bezpośrednio przy niej.
- Obozy (Oaza, Grabik, Hell) - służba polega na pilnowaniu obozu przed zuchwałymi kradzieżami.
- Umywalnie - pilnuje się, aby ktoś nie utopił się podczas toalety osobistej.
- Guciu - wspomniane już wyżej zadanie wymagające dużej odporności psychicznej na stres i wytrzymałości fizycznej.
- PKP - pilnowanie, aby jakiś młodzian przez przypadek nie wlazł pod pociąg.
- Patrole na polu - najlepsze zadanie, jakie można sobie wyobrazić, po prostu łazisz i rozmawiasz z ludźmi, jeśli coś potrzebują to pomagasz - takie jest Twoje zadanie.
Resztę czasu podczas trwania tej wielkiej imprezy spędziłam na wyżej wymienionych zadaniach. Były epizody bawiące do łez, ale były także sytuacje groźnie wyglądające. Najważniejsze, że moja grupa stanęła na wysokości zadania i nikt, kto trafił do nas nie wyszedł nogami do przodu.
Zachęcam wszystkich do odwiedzenia tej imprezy, jeśli jeszcze tam nie byliście to jedźcie tam ze zwykłej ciekawości. Można tam spotkać naprawdę różnych ludzi pozytywnie nastawionych do świata a przy okazji napić się piwka i posłuchać muzyki. Zachęcam - zresztą sami zadecydujcie i sprawdźcie to.
PS. Nie zapomnijcie masek przeciw-kurzowych (w pewnych momentach nie ma czym oddychać) oraz manierkach. Atmosfera jest bardzo gorąca.
Pozdrawiam
Ala
Skomentuj artykuł na naszym forum!!