Do Związku Harcerstwa Polskiego wstąpiłem jako mały pętak będący wówczas w piątej klasie szkoły podstawowej. Trafiłem na drużynę, gdzie nic nie było tak jak powinno być lub jak to się słyszało z opowieści mamy czy taty. Po 4 latach owa drużyna krótko mówiąc rozpadła się a ja założyłem swoją. Jednak byłem za młody, żeby kierować taką drużyną, dlatego formalnie kierował nią mój kolega, który i tak był na misji pokojowej w Kosowie.
Do drużyny przyszło wielu ludzi, którzy nie mieli nic wspólnego wcześniej z ZHP, część nie wiedziała "z czym się to w ogóle je". Jednak prócz mundurów polowych posiadaliśmy swoje mundury galowe. Każdemu z moich druhów zależało na tym aby wyglądać jak najlepiej i jak najlepiej wypaść w oczach mieszkańców naszego małego miasta. Nawet nasz drużynowy po powrocie do Polski wytykał niedociągnięcia wynikające z braku lub nieschludnego umundurowania. Tak więc u mnie i u moich towarzyszy wykształcił się nawyk kompletnego czystego umundurowania.
Po 9 latach służby w ZHP 15 sierpnia 2004 roku znalazłem się w stolicy naszego pięknego kraju czyli Warszawie. Była to niedziela, wracałem ze stadionu Dziesięciolecia i zawędrowałem pod Grób Nieznanego Żołnierza, gdzie miałem okazję zobaczyć drużynę reprezentującą organizację do której należę po dzień dzisiejszy.
Pewnie sobie myślicie teraz że byłem dumny jak widziałem wspomnianą wyżej reprezentację? Pewnie myślicie, że byłem dumny jak widziałem stare pokolenie pamiętających jeszcze Powstanie Warszawskie harcerzy jak i tych młodych druhów z III RP?
Pewnie myślicie sobie, że chciałbym być na ich miejscu??
No to się grubo mylicie, ponieważ jedyną rzeczą z jakiej mógłbym być wtedy dumny to widok "starych druhów", którzy walczyli w II wojnie światowej. Natomiast drużyna, która reprezentowała tam cały związek mogłaby od razu spłonąć ze wstydu. Wyglądali gorzej niż czeczeńscy partyzanci. A mianowicie, owi druhowie zaopatrzeni byli stare mundurki zielone, do tego spodnie typu "jeansy" (różne kolory, jakie kto woli), obuwie od wojskowych tzw. skoczków po pospolite trampki oraz wymięte rogatywki i berety z krzywymi lilijkami. No i do tego jeden trzymał ręce w kieszeni a drugi drapał się po du... podczas komendy "baczność". Jak to wszystko zobaczyłem, poczułem się krótko mówiąc zażenowany z deka, ponieważ czegoś takiego to ja jeszcze w życiu nie widziałem i z drugiej strony mam też żal do władz ZHP, które chyba do końca nie wiedzą jak kształtować wizerunek ZHP na zewnątrz. Na koniec chciałem zaapelować do całego polskiego harcerstwa, aby przywiązywać wagę do ubioru w jakim drużyny się pokazują ponieważ to wiele mówi o ludziach, którzy tworzą tą drużynę.
Żegnam się harcerskim pozdrowieniem CZUWAJ!
Basam
Skomentuj artykuł na naszym forum!!