Konkurs "Ściśle Jawne"
Aukcje
Testy
Baza grup militarnych
Opracowania
Konkurs "Rudy 102"
Konkurs fotograficzny
Giełda
Survival
Terminy imprez
Ciekawostki
Czat
Katalog stron WWW
Sprzedaż na raty

CIEKAWOSTKI
>> "Der Krebs"
          (Publikacja w ramach konkursu na najlepszy "Materiał miesiąca")

     "Der Krebs" po niemiecku znaczy rak, jednak dla kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy alianckich, nazwa ta oznaczała co innego. Był to kryptonim nadany przez dowództwo Wehrmachtu operacji, która miała na celu ewakuację alianckich lotników więzionych w obozach jenieckich zlokalizowanych w Żaganiu pod nazwami Stalag Luft 3 oraz Stalag 8C. Co prawda były przepisy i konwencje międzynarodowe, które zezwalały na przemieszczanie jeńców wojennych, ale Niemcy jak to już na Niemców przystało całkowicie nie przestrzegali tych zakazów i całkiem oficjalnie je łamali. Zresztą i tak Sowieci dreptali im już po piętach.

Owe międzynarodowe przepisy wówczas nakazywały:
  • odpowiednie zaopatrzenie w żywność
  • kwatery na odpoczynek
  • odzież dostosowaną do warunków i pory roku.
Zakazywały natomiast:
  • dokonywaniu przemarszu dłuższego niż 20 km dziennie
  • niesienia bagażu przekraczającego swoją wagą 25 kilogramów.
     Jak już wspominałem w Żaganiu były dwa obozy jenieckie dla alianckich żołnierzy, w których wg statystyk z 1945 roku wynika, iż przebywało w nich około 60 tysięcy jeńców.

     Przebywający lotnicy amerykańscy i brytyjscy z RAF-u w stalagu Luft 3, byli w posiadaniu nielegalnych odbiorników radiowych. I właśnie przez te odbiorniki nasłuchując miedzy innymi BBC posiadali bieżące informacje, o sytuacji na froncie. Z wiadomości przekazywanych przez radio wynikało, że Armia Czerwona jest bardzo blisko i że obóz zostanie szybko wyzwolony przez Sowietów a Amerykanie i Brytyjczycy szybko wrócą do domu. Takiemu myśleniu sprzyjała świadomość, że Niemcy osłabieni w walkach na dwóch frontach nie będą ewakuować obozów z powodu braku środków do transportu. Jednak jeńcy musieli się rozczarować, ponieważ 27 stycznia w godzinach popołudniowych podjęto decyzję, aby ewakuować obóz. Rozkazy w tej sprawie dotarły do obozu wieczorem i nakazywały bezzwłoczną ewakuację jeńców. Prawdopodobnie najbardziej chodziło Niemcom o jeńców amerykańskich, ponieważ w późniejszym etapie mieli stanowić kartę przetargową w negocjacjach z amerykańskim dowództwem. Do samych jeńców wiadomość dotarła około godziny 22.00, po czym po pół godzinnym przygotowaniu żołnierze opuścili obóz.

     Tamtego wieczora sytuacja pogodowa była patowa, ponieważ drogi były zasypane, do tego doszedł wiejący, silny wiatr i oczywiście padający śnieg. Żołnierze zabierali ze sobą głownie prowiant i rzeczy osobiste. Na początku pierwsza kolumna miała 200 metrów jednak po dłuższym czasie rozciągnęła się aż do 2 kilometrów. Jeńcy chcąc zabrać ze sobą jak najwięcej dobytku robili prowizoryczne sanki z desek, a gdy śnieg stopniał i sanki były już nie przydatne robiono dodatkowe plecaki ze spodni związując nogawki i doszywając z pasków troki. Im dłuższy był marsz a ekwipunek sprawiał coraz większe trudności, jeńcy chcąc sobie ulżyć wyrzucali go do pobliskich rowów. Marsze były tak wyczerpujące, że lotnicy padali z nóg ze zmęczenia. Po dotarciu do Muskau, wielu żołnierzy mogło odpocząć, gdyż był to pierwszy dłuższy odpoczynek, który trwał dla niektórych dwa dni. Ich miejscem docelowym była miejscowość Spremberg, gdzie dopiero dostali po raz pierwszy od dłuższego czasu ciepłą zupę i chleb. Później podzieleni na grupy zostali rozwiezieni po obozach w głębi Rzeszy.

     Jeśli chodzi o drugi obóz jeniecki, który mieścił się w Żaganiu, to nosił on nazwę Stalag 8C i według spisów jeńców przebywało około 49 000 jeńców. Ten obóz doczekał się ewakuacji dopiero 8 lutego 1945 roku. Lotnicy z tego obozu mieli do przebycia znacznie dłuższą trasę niż jeńcy z obozu Luft 3. Mieli dotrzeć do Sprembergu, ale nie był dla nich koniec marszu lecz jedynie przystanek. Ich marsz miał trwać dalej. Dnia 7 marca jeńcy z drugiego obozu z Żagania dotarli do Stalagu IX A Ziegehain po przebyciu ponad 600 km, przy pokonywaniu trasy 15 do 30 km dziennie.

     Żołnierze pierwszej grupy ewakuowanej jak i drugiej bardzo rzadko dostawali ciepły posiłek. Racje żywnościowe bardzo ubogie składały się zazwyczaj z chleba i konserw, co rzecz jasna nie mogło zaspokoić dziennego zapotrzebowania energii dla organizmu dorosłego człowieka na tak długie marsze. Najczęściej nocowali w lasach i tylko czasem w zabudowaniach gospodarczych.

Relacje świadków mówią, że podczas marszu dochodziło do mordowania maszerujących żołnierzy.
Za co można było zginąć:
  • za bycie chorym, a co za tym idzie niezdolnym do marszu
  • najmniejsze nieposłuszeństwo prowadzące natychmiast do śmierci
  • otwieranie kopców z żywnością na polach, czego niemiecka straż srogo zabraniała.
     Podczas ewakuacji jeńców zdarzały się także epizody walki o wolność, czyli ucieczki. Żołnierzom nadzieja dawała siłę i wolę przeżycia, co sprawiało, że podejmowali próby ucieczki z grupy marszowej. Jednym z takich epizodów była ucieczka 32 jeńców podczas postoju żołnierzy ze Stalagu Luft 3 w Muskau. Jednak niestety po 36 godzinach, uciekinierzy zostali złapani.

     Pomimo dostarczenia jeńców do nowych obozów, nawet na kilka dni przed zakończeniem wojny alianccy jeńcy wciąż byli przenoszeni z obozu do obozu.


Zdjęcie zrekonstruowanej wieży wartowniczej pochodzi, ze zbiorów autora.





Opracował: Basam


Skomentuj artykuł na naszym forum!!


[ wróć ]


 
 
 
tapety galerie strona główna