W maju ubiegłego roku razem z dwoma znajomymi wybraliśmy się jak co weekend na turystyczny wypad rowerowy. Nie jesteśmy zwykłymi turystami, a więc i nasze podróże nie są zwykłe. Interesuje nas przede wszystkim przygoda i chęć odkrycia czegoś nowego, fascynującego. Tym razem również tak było. Celem naszego wypadu w "nieznane" było odwiedzenie poradzieckiego poligonu artyleryjskiego, leżącego u stóp stolicy, czyli pod Zielonką. Wyprawa ta zapoczątkowała cykl kilku kolejnych wypadów w to miejsce. Nikt z nas nie spodziewał się tego, co tam odnajdziemy.
Poligon w Zielonce i Rembertowie to jedno z większych pól szkoleniowych okolic Warszawy. Dawniej służył jako poligon artyleryjski dla wojsk rosyjskich (później radzieckich) stacjonujących w Polsce podczas zaborów, I i II wojny światowej jak i także okresu komunistycznego. Znajdowało się tu również podczas II wojny lotnisko polowe dla stolicy. Obecnie pusty i zaniedbany niszczeje.

Miejsce to, bliskie jest również historii Polski - odbyła się tam 18-ta co do wielkości bitwa znacząca o losach świata, obecnie przez Polaków zwana "Cudem nad Wisłą". Dokładniej pod wsią Ossów, gdzie wojska Polskie zatrzymały nawałę bolszewicką. Obecnie na terenie wsi znajdują się dwa pomniki upamiętniające te wydarzenie, krzyż na miejscu bohaterskiej śmierci księdza Skorupki oraz mauzoleum polskich wojsk.

Na terenie poligonu możemy odnaleźć wiele pocisków z tamtych czasów, które straszą swoją obecnością po dziś dzień zagrzebane w ziemi. Polecam wszystkim to miejsce, jednak nie tym teraz się zajmiemy.
Miejsce te zwiedziliśmy wiele razy i głęboko zapadło w naszych sercach. Tym razem wróciliśmy tu by odnaleźć coś innego, coś czego nawet nie spodziewaliśmy się, że odnajdziemy.
Jadąc przez Okuniew drogą szybkiego ruchu tuż przy granicy Poligonu w stronę Stanisławowa natrafiliśmy na betonową drogę, która doprowadziła nas do niewielkiego wojskowego centrum meteorologicznego. Budynek usytuowany był na dość dziwnym wale (wał był szeroki na ok. 150m i wysoki na 100m, oprócz tego bardzo stromy). Cały obszar był nizinny więc z skąd tu taka góra? Zaciekawieni tym faktem postanowiliśmy to sprawdzić. Schodząc z bardzo stromego stoku trafiliśmy prosto na kolejny już niższy oddzielony pasem drzew.

Wał ten ciągnął się bardzo daleko, nie widać było końca, więc postanowiliśmy odnaleźć go. Idąc tak około 500m zorientowałem się, że pod moim stopami coś jest. Zdejmując wierzchnią warstwę mchu i zgniłej trawy moim oczom ukazał się

podkład kolejowy z pełnym okuciem - znak ludzkiej działalności. Szyny musiały zostać już wcześniej usunięte bo tych już nie zdołaliśmy odnaleźć, a więc jest to nasyp po dawnej linii kolejowej.

Tylko jakiej, skąd i po co? To pytanie długo nas nurtowało. Wracaliśmy w to miejsce jeszcze wiele razy. Każda kolejna wyprawa odsłaniała światło na tę "tajemniczą kolej".

Na poligonie odnaleźliśmy jeszcze jedną linię. Z tego co udało nam się ustalić była to kolej wąskotorowa. Obie trakcje przecinają się na wysokości wsi Ossów. Tam łączą się i biegną do bram jednostki WITiU. Na całej długości trakcji kolejowej ok.10 km możemy odnaleźć strażnice usytuowane wejściem od strony torów zbudowane z betonowych bloków.

Jadąc wzdłuż dawnego nasypu możemy odnaleźć pozostałości po drewnianych mostach na rzekach przecinających poligon oraz dwa bunkry z okresu II Wojny Światowej (linia Przedmoscia Warszawy) oba usytuowane bardzo blisko nasypu.

Wał okalający z jednej strony nasyp kolejowy ciągnie się przez ok. 8 km, możemy odnaleźć na nim jeszcze ślady pozostałości po okopach i stanowiskach strzeleckich, a na szczycie betonowe fundamenty wież obserwacyjnych.

Cały poligon przechodził z rąk do rąk, a więc ingerowały w jego wygląd wojska Rosyjskie Niemieckie i Polskie, które pozostawiły po sobie ślady. Wiemy też, że na tym terenie prowadzone były przeróżne walki podczas obu wojen światowych. Nie wiemy jednak dokładnie kto zlecił budowę linii kolejowej i do czego miała służyć.
Podczas jednej z kolejnych wypraw od mieszkańców zamieszkujących okolice dowiedzieliśmy się, że w latach 70 jeździła tu jeszcze jakaś kolejka, ale po co? - nikt tego nie wiedział: "Była i już". Zważając na to, iż podczas PRL(u) wstęp na poligon był ograniczony, ludność nie bardzo wiedziała co tak naprawdę za "oknem" się dzieje. Można jednak przypuszczać, że kolej zbudowana została jeszcze przez Rosjan stacjonujących tu podczas I wojny światowej lub II. Do czego miała wtedy służyć do końca nie można ustalić, być może do transportu amunicji lub wojsk. Możemy jednak ustalić, że ok. 1975 r. kolej została zaniedbana i zlikwidowana, a ówczesne władze przestały się nią interesować. Ludność zapomniała o niej na 30 lat, teraz jednak ponownie została odkryta.
Opracował: Paweł Kocik
*zdjęcia wykonał podczas wspólnej eksploracji Maciej Woś
Skomentuj artykuł na naszym forum!!