Jesienno-zimowy biwak dla początkujących

Opublikowane: 2018-11-13 15:06:26

Jesienno-zimowy biwak dla początkujących

Nocleg w okresie jesienno-zimowym.

W biwakowaniu późną jesienia lub zimą nie ma nic strasznego. Nie powinniśmy panicznie obawiać się mrozu, wilgoci i dyskomfortu związanego z bytowaniem w terenie - wszak idziemy na biwak by wypocząć, 'naładować baterie" i rozkoszować sie przebywaniem na łonie natury. Należy przygotować sie tak, by nie było nam zimno, nie straszny nam był wiatr i deszcz - łatwo powiedziec, ale też
i wcale nie tak trudno to wykonać.

Aby w komfortowych warunkach móc bytować na zewnątrz, musimy zatroszczyć sie o kilka podstawowych kwestii:

 

Odpowiednia odzież - najlepiej ubrać się na tzw. "cebulkę", aby móc swobodnie regulować temperaturę podczas postoju czy wzmożonego wysiłku fizycznego – chodzi o to, aby mieć kilka cieńszych warstw ubrań na sobie, tak aby móc je zdejmować lub zakładać w zależności od potrzeb. Technologia w jakiej chcemy sie ubrać zależy od naszych osobistych preferencji i zasobów jakimi dysponujemy. Najlepsza będzie odzież termoaktywna - syntetyczna lub wełniana. Jeśli chodzi o warstwę zewnetrzną to w zależności od potrzeb i pogody powinna to byc odzież która zabezpieczy nas przed wiatrem, deszczem i śniegiem. Nowoczesnym rozwiązniem sa kurtki softshellowe i hardshellowe, zazwyczaj wykonane z róznego rodzaju nylonu lub poliestru, posiadające windstoppera lub membrane typu Gore-tex. Klasyczne rozwiązanie, to wszelkigo rodzaju parki i kurtki z mieszanek bawełny, nylonu lub poliestru. Zaletą takiej odzieży jest większa ognioodporność, niż w przypadku kurtek w całości wykonanych z popoluarnych syntetyków, co może mieć niebagatelne znaczenie dla miłośników wieczorów spędzanych przy ognisku, gdzie często jesteśmy narażeni na strzelające z niego iskry. Wadą naturalnych materiałów będzie chłonięcie wilgoci, głównie przez bawełnę, oraz ich waga, zdecydowanie wyższa niż w przypadku syntetyków.

Wyposażenie - głównie chodzi tu o sprzęt, który zapewni nam komfort podczas biwakowania. Często niedocenionym elementem jest piła, najlepiej składana, lub zwykła płatnica, z odkręcaną na czas transportu rączką. Piła pozwala nam na szybkie i sprawne pocięcie mokrego lub zlodowaciałego drewna na małe panewka, które możemy potem rozłupać naszym nożem lub toporkiem. Rąbanie większych ilości drewna za pomocą siekiery czy toporka, jest opcją w mojej ocenie gorszą, ale to również kwestia przyzwyczajenia. Rąbanie nie pozostawi równej krawędzi na drewnie, istotnej w przypadku jego batonowania, i wiąże się z większym wysiłkiem a przez to wydatkiem energetycznym.



Tak pozyskane drewno w środku będzie suche, nawet przy bardzo podłej pogodzie, więc po porąbaniu kołka na małe szczapki, zewnętrzne możemy odrzucić na drugi stos, jako to wilgotniejsze, środek zaś będzie idealną podpałką.



Zimą należy pamiętać też o tym, że nasze ognisko będzie konsumować więcej paliwa, również rozpałki. Zasada jest taka, że jeśli już wytworzymy sobie trochę suchych szczapek (czy przy dobrzej aurze pozyskaliśmy suche drewno) i wydaje nam się że już wystarczy, to potrzeba nam go po prostu więcej ;)
Kolejną kwestią jest zapewnienie sobie należytej izolacji termicznej w trakcie spoczynku. Przede wszystkim będzie to dobry śpiwór i izolacja w postaci maty/karimaty. Zapewniający odpowiedni komfort termiczny śpiwór będzie niestety najdroższą częścią naszego ekwipunku, lecz jak wiadomo, na zdrowiu nie ma co oszczędzać.

Przy dużej wilgotności, zdecydowanie lepsze są śpiwory syntetyczne, a nie puchowe. Ja osobiście używam śpiwora Carinthia Defence 4 i Snugpak Softie Elite 4 i 2, i te modele mogę polecić z czystym sumieniem. Snugapk będzie odczuwalnie tańszy, przy zachowaniu podobnych parametrów co Carinthia.
A propos spania, chciałbym jeszcze napomknąć, że przy takim zestawie, należy pamiętać o dodatkowej, ciepłej parze skarpet do spania! Założenie suchych skarpet przed snem, znakomicie podniesie Wasz poziom komfortu podczas odpoczynku.
Karimata/mata izolującą, to również kluczowa sprawa - możemy przekonać się o tym na własnej skórze, albo zastosować się do zaleceń ;)

"Najbardziej ciągnie od ziemi" i to jest prawda: ocieplina śpiwora, przygnieciona naszym ciężarem, ma gorsze właściwości termiczne, niż ta sama warstwa rozprężona, która nas okrywa. Dodatkowo, grunt będzie nas jeszcze bardziej wychładzał. Bez dobrej izolacji promieniowanie cieplne, które emituje nasze ciało, będzie roztapiało pod nami śnieg, czy ogrzewało ziemię, zamiast odbijać się z powrotem do naszego ciała, czy ogrzewać przestrzeń w naszej izolacji (czyli wypełnienie śpiwora). Na zimę nie polecam mat samopompujących i dmuchanych - w przypadku uszkodzenia zostaniemy wręcz z niczym. Kolejnym problemem może okazać się zamarzający zawór, uniemożliwiający sprawne spuszczenie powietrza z maty. Najmniej awaryjnym rozwiązaniem są standardowe karimaty piankowe, im grubsza tym lepsza ;) Dobrym wyborem jest karimata armii holenderskiej, ma spory gabaryt ale za to jest naprawdę gruba i „mięsista”, dzięki czemu zapewnia najwyższy komfort termiczny w niskich temperaturach i na przemarzniętym podłożu.

Należało by zająć się jeszcze jakąś hydroizolacją, czyli odcięciem się od wilgoci podłoża - może to być nawet zwykła folia czy plandeka, ale tu również z pomocą przychodzi sprzęt armijny, a mianowicie mata izolacyjna BW. Jest to gruba folia w splocie Rip-stop - wytrzymała, wodoodporna i tworzy też izolację termiczną.



Taki zestaw powinien nam zapewnić spokojny sen w jesienno-zimowych warunkach.
Poniżej przykładowy komplet do bytowania jesienią, lub po lekkiej modyfikacji, zimą:



1.Mata izolacyjna BW, 2.Plecak Wisport Woodcraft, 3.Apteczka, 4.Nóz Mora Kansbol, 5.Piła składana MFH, 6.Stutptuty Yeti Wisport, 7.Czapka Dokerka Helikon-tex, 8.Skarpety Treking Light Brubeck, 9.Kurtka termiczna armii Holenderskiej, 10.Krzesiwo, 11.Nóz Mora Eldris, 12. Kubek stalowy, 13. Czekolada Schokakola, 14.Bidon Nalgene, 15.Tarp 3x3 Helikon-Tex. 16.Śpiwór Softie Elite 2 Snugpack.

Jeśli nie używamy namiotu, będzie nam potrzebne jakieś zadaszenie, przyda się ono nawet gdy nie pada, ponieważ możne służyć za ekran odbijający ciepło nasze lub ogniska. Po za tym osłoni nas tez od wiatru.



Tu wybór jest ogromny: poncha, tarpy, bashe i rożnego rodzaju inne wynalazki. Taki tarp możemy kupić już od 67zł, wersje bardziej zaawansowane technologicznie mogą kosztować nawet 300zł, więc tu wybór jest bardzo szeroki.
Oczywiście nie jest to obowiązkowa rzecz, równie dobrze możemy zbudować sobie schronienie sami, np. szałas, ale nie zawsze jest na to czas i warunki.

Skoro mamy zabezpieczony nocleg i drewno na ognisko, to możemy porozmawiać o sprzęcie z naszej pierwszej linii. Przede wszystkim nóż i krzesiwo - zakładając, że każdy już coś takiego ma, a jeśli nie, to mogę podpowiedzieć, że wbrew pozorom to nie muszą być bardzo kosztowne zabawki. Dobrej jakości nóż, który będzie w stanie rozłupywać małe drewniane panewka, to np. Mora Companion Heavy Duty.

Jest to wydatek około 60zł. Krzesiwo to około 25zł. Tutaj marka ma mniejsze znaczenie, możemy nieco przyoszczędzić, ważne żeby pręt krzesiwa był gruby, gdyż to znacznie ułatwia użytkowanie.
Razem z nożem i krzesiwem powinniśmy mieć podpałkę, coś łatwopalnego co złapie iskrę, może to być np. znaleziona kora brzozowa, puch z pałki wodnej, lub temu podobne materiały przygotowane za wczasu.



Co do samego spania na mrozie, to należy pamiętać o zabezpieczeniu się przed zimnem, ale to nie tylko odzież! Nieoceniony jest tu krem do twarzy i rąk. Skóra na mrozie szybko wysycha no i o oczywiście można ją odmrozić. Odpowiednie jedzenie i picie, też ma wpływ na naszą termikę. O piciu gorącej herbaty czy innych rozgrzewających napojów wie każdy, a gorąca herbata znacznie podnosi nasze morale na trzaskającym mrozie. W zimne dni, należy też jeść tłusto i wysoko białkowo. Po za oczywistym wyborem, jakim są kiełbasy, konserwy itp., polecić tu można takie traperskie przysmaki jak wędzony boczek, wędzona słonina lub sało. Są to stosunkowo tanie i smaczne rzeczy, a przy tym zachowujące świeżość i swoje wartości bez warunków chłodniczych.
Chleb dla wielu jest istotnym elementem posiłków, również w terenie, ale na mrozie potrafi zrobić psikusa. Chleb zawiera sporo wilgoci, i najzwyczajniej w świecie zamarza! Wtedy zrobienie kanapki może okazać się niezwykle trudne. Przy bardzo niskich temperaturach kromki można kroić nawet piłą ;)

Oprócz jedzenie, należy też pamiętać o prawidłowym nawadnianiu, co często jest pomijane w niskich temperaturach. Wbrew pozorom, zabrana przez nas woda dłużej pozostanie w stanie ciekłym, i zamarznie później niż woda, którą zawierają produkty spożywcze, jak np. wspomniany wcześniej chleb. Woda ma duża pojemność cieplną, więc długo się wychładza i potrzeba sporo energii by ją ogrzać. Jednak jest pewien nieoczywisty sposób by woda nie zamarzła zbyt szybko: należy zakopać ją głęboko w śniegu. Śnieg zadziała jak izolacja od wychłodzonego gruntu, i lodowatego powietrza. Takie rozwiązanie pozwoli nam na korzystanie z ciekłej, lub tylko częściowo zamarzniętej wody.
Jeśli chodzi o grzanie wody na kuchence zasilanej gazem, to tutaj też możemy się mocno rozczarować - coś co świetnie sprawdzało się latem, w chłodniejszych warunkach może nie dać rady. W niskiej temperaturze gaz bardzo źle się rozpręża i nasza kuchenka będzie się „dławić”, a w tęgie mrozy nawet nie wystartuje. Tu z pomocą przychodzą specjalne mieszanki gazów, z odpowiednią mieszanką, więc jeśli chcemy sprawnie używać takiego palnika, to musimy zaopatrzyć się w odpowiedni kartusz.



Na koniec chciałbym wspomnieć o rzeczach, które mogą „dogrzać” nas, lub nasze pożywienie. Tzw. ogrzewacze czy hotpacki. Warto mieć je ze sobą, nawet na awaryjne sytuacje. Coś, co jest w stanie wyemitować trochę ciepła, niezależnie od warunków. Najpopularniejsze są ogrzewacze do rąk, istnieją zasilane paliwem płynnym, węglowymi wkładami czy tez chemiczne. Te chemiczne, są jedno razowe, ale za to zajmują niewiele miejsca i są bardzo efektywne. Mała saszetka zawiera substancję, która w reakcji z tlenem zawartym w powietrzu atmosferycznym, generuje ciepło, nawet do 68*C! Taką saszetkę możemy wrzucić sobie na noc do śpiwora, albo po prostu ogrzewać nią swoje dłonie lub stopy.

Jeśli chodzi o podgrzewanie żywności, istnieją „woreczki” do jej ogrzewania, zasada działania jest podobna, ale saszetkę należy zalać odrobiną wody. Ciepło wytwarzane w tej egzotermicznej reakcji w 15 minut podgrzeje nasz posiłek.

To w naszej opinii najważniejsze kwestie dla początkujących entuzjastów survivalu i bytowania w terenie, wyniesione głównie z własnych doświadczeń. Jeśli macie jakiś wątpliwości albo pytania, czekamy na komentarze i życzymy udanych eskapad w teren, niezależnie od pory roku.

B.

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

 (z http://)